Relacja z I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek

Relacja z I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek

Kwiecień rozpoczęłam podróżą do Krakowa i tak też go zakończyłam. Tym razem wybrałam się na malowniczy krakowski Kazimierz by porozmawiać o świadomym blogowaniu.

29.04 odbyło się pierwsze Wyjazdowe Śniadanie Świadomych Blogerek. Krótka relacja, jak  i trochę moich przemyśleń, poniżej 🙂 

Jak doszło do tego, że w Krakowie pojawiła się Izabela Kornet, by poprowadzić małopolskie wydanie Śniadań Świadomych Blogerek, dowiedziecie się z tekstu Odwaga w komunikacji a dążenie do celu

Wiele się teraz mówi i pisze o życiu w zgodzie ze sobą. Chyba każdy z nas ma swoje wartości i swoje zasady, czy to wyniesione z domu, czy wypracowane z wiekiem. I jeśli tylko nie krzywdzimy innych, warto z nich korzystać. Nawet w odniesieniu  do pisania bloga. Często można natrafić na opinie, że blogowanie to zabawa, nic poważnego, bo co taki blog może mieć wartościowego. Inni niech sobie myślą, co chcą, ważne jednak, co się samemu o tym sądzi i jak się do blogowania podchodzi. Bo blog może mieć wartość, i bardzo często ją ma! Nawet pisząc od czasu do czasu możesz dać czytelnikowi wiele. I dobrze by było, gdyby to wiele, było zgodne także z wartościami autora.

I to był właśnie temat przewodni 

I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek

Relacja z I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek. MILK Coworking and Photo Studio
Wnętrze MILK Coworking & photo studio, Miodowa 41, 31-053 Kraków

– o pisaniu w zgodzie ze sobą, o relacjach z czytelnikiem i o granicach prywatności. Niby wszystko oczywiste, a jednak czasem łatwo się pogubić, szczególnie na początku blogowej przygody. Dlatego cieszę się, że jest taka Iza, która pomaga, podpowiada, podaje rękę. I zastanawiam się zawsze i podziwiam, skąd w tej drobniutkiej i młodziutkiej kobiecie tyle mądrości i energii. Nic, tylko brać przykład. I korzystać oczywiście 🙂 Dlatego jeśli macie możliwość wziąć udział czy to w Śniadaniach, czy innych spotkaniach organizowanych przez Izę Kornet, nawet się nie zastawiajcie!

Takie spotkania nie polegają na tym, by posiedzieć, pogadać, zjeść coś i iść do domu. Żeby jak najwięcej skorzystać, warto poznać opinie innych, oraz przemyśleć pewne sprawy i odnieść je do swojego życia. Oto jak ja widzę blogowanie wg tego, o czym rozmawiałyśmy na warsztacie.

Zaufanie

Kiedy wchodzę na jakiegoś bloga/ serwis urodowy itp  zakładam, że osoba tam pisząca szanuje czytelnika i uczciwie przekazuje swoją opinię o produkcie czy usłudze. W związku z tym, ufam jej i pod wpływem jej porad, podejmuję jakąś decyzję. Tak chciałabym być traktowana i dlatego sama tak traktuję czytelników. Jestem wdzięczna, że ktoś zechciał być na chwilę ze mną i moim blogiem, i za to, że ktoś do mnie wraca. Dlatego też niefajnie by było, gdybym we wpisach oszukiwała.  Czytelnicy dają mi swój czas, a ja im  w zamian swoje słowo.  Nie ma dla mnie problemu odmówić współpracy, jeśli coś nie jest zgodne z moimi zainteresowaniami, jeśli nie mam o czymś pojęcia a musiałabym o tym pisać i polecać. Kilka dodatkowych like’ów na facebooku nie jest dla mnie wartych tego, bym później czuła się głupio wobec siebie i wobec tych, którzy mnie znają. Zaufanie buduje długo, a stracić je można w jednej chwili.

Granice prywatności

Duuużo czasu minęło, zanim odważyłam się pokazać na Instagramie. Tak wiem, że ludzie lubią wiedzieć z kim mają do czynienia, że pokazując siebie, jesteśmy niejako bliżej innych.  Ale bardzo ważny jest dla mnie podział na życie prywatne i to internetowe. Dlatego ważne rzeczy zachowuję dla siebie, a pokazuję tylko to co wiem, że nie zaszkodzi to ani mnie, ani mojej rodzinie czy znajomym. Cały czas mam bowiem w głowie myśl, że to co raz wrzucimy do interentu, zostaje tam na zawsze. Owszem, mam swoje pasje, zainteresowania i tym się dzielę.  Postawiłam sobie granice i nie żałuję. Bez specjalnego ekshibicjonizmu można poznać fajne osoby, z którymi znajdziemy wspólny język. Bo fajne jest poznawanie świata drugiej osoby etapami.

Mam taką zasadę, że jeśli coś mam do wykonania, to robię swoje. Jestem taka bardziej zadaniowa. Robię najlepiej, jak się da, bez oglądania czy interesowania się tym, co i jak robią inni.  Ta zasada sprawdzała się  u mnie zawsze, co więcej – często dzięki niej ominęły mnie kłopoty. I sprawdza nadal. Dlatego bloga prowadzę i piszę tak, jak to czuję. Może nudno, no trudno 🙂 Ja czuję się z tym dobrze i czuję, że to jest moje.

Partnerzy i uczestniczki spotkania

Partnerami I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek były marki Vichy oraz LaRoche Posay, a o odpowiednie nawodnienie zadbała Id’eau. Vichy i LPR znam i wiem, że mają fajne produkty, tak z prawdziwą przyjemnością poznałam smak wody Id’eau. Tym bardziej, że u siebie w mieście nigdzie w sklepie jej nie widziałam.

A kto wziął udział w spotkaniu? Sprawdźcie sami:

A po spotkaniu

Bardzo cenię sobie spotkania te już mniej oficjalne, po warsztatach, kiedy to w luźniejszej atmosferze możemy lepiej się poznać, dłużej porozmawiać i więcej się pośmiać. Mam wrażenie, że dzięki nim, warsztaty stają się pełniejsze i bogatsze. I tak było tym razem. Mnie te wspólne chwile dały naprawdę dużo. Może to przez wspólny posiłek, podczas  którego dzieliłyśmy się nie tylko falafelem 😉 ?

Samo miejsce spotkania także było niezwykłe.  Krakowski  Kazimierz i jedna z kamienic która mnie wręcz zauroczyła, kryje w sobie m.in. MILK Coworking & Photo Studio. Piękne, niezwykle klimatyczne wnętrze. Jeśli poszukujecie w Krakowie sal do wynajęcia czy studia fotograficznego, sprawdźcie na Miodowej 41. A jeśli w trakcie spotkania czy sesji zdjęciowej zgłodniejecie, zawsze możecie zejść do restauracji Hamsa na orientalny posiłek 😉

Ciekawa jestem Waszych opinii,

jakie są Wasze granice w pokazywaniu prywatności? Czego za nic w świecie nie pokazałybyście w internecie/ na blogu/instagramie?

Może spodoba Ci się także

5 thoughts on “Relacja z I Wyjazdowego Śniadania Świadomych Blogerek

Pozostaw komentarz

Twój adres mailowy nie zostanie ujawniony. Pola obowiązkowe zostały oznaczone *