Sylwester w domu - zimne ognie
Lifestyle

Sylwester w domu – dlaczego tak go spędzam

Nie jestem fanką sylwestrowych imprez. Od kilku dobrych lat staram się więc świętować po swojemu. Jak?

Dawno, dawno temu określenie ” sylwester w domu „sprawiało, że było mi smutno i źle, bo na pewno wszyscy się bawią na jakichś imprezach, a ja siedzę w domu. No właśnie – wszyscy. Ileż to robimy rzeczy, które robią niby wszyscy? Teraz, gdybym miała możliwość wyjścia na jakąś imprezę, to świadomie bym odmówiła.

Moje doświadczenia imprezowo-sylwestrowe nie są zbyt duże, ale i niezbyt mile je wspominam. Większość z nich, to prawdziwe koszmarki. Dlatego z czasem uznałam, że nie ma sensu, abym się przygotowywała, marzła, czy wydawała pieniądze na to, by świętować tak naprawdę jedną sekundę.

Im jestem starsza ( okrutnie to brzmi, ale taka prawda ;) ),  coraz bardziej cenię sobie spokój. Obecne czasy są dziwne, pędzą niemiłosiernie, wszystko w biegu, na wczoraj, głośno, stresująco. Dlatego te ostatnie chwile w mijającym roku chcę spędzić w spokoju (względnym). Bo sylwester we własnym towarzystwie, też może być uroczy! :)

Sylwester w domu po swojemu

Nie mam telewizora, więc dylemat czy z jedynką, dwójką czy inną stacją, odpada. Tym bardziej, że jest to znienawidzona przeze mnie forma. Mam swoją muzykę, która wprawia mnie w dobry nastrój, dlatego ona u mnie rządzi. Zakładam więc słuchawki i odpływam.

Robię także podsumowania, ale staram się wybierać tylko te najlepsze chwile, ponownie je wspominam i się uśmiecham sama do siebie.  A co ze złymi, bo przecież też były? Rozprawiam się z nimi w symboliczny sposób – spisuję na kartce wszystkie problemy, jakie mnie spotkały, złe sytuacje, wszystko to, od czego chciałabym się uwolnić i spalam nad świeczką. A potem, dla „dobicia”, spuszczam w ubikacji. Robi się nieco lżej na duszy.

Mam też swoje własne rytuały – biorę dłuuugą i relaksującą kąpiel, wybieram wtedy ulubione kosmetyki. Zapalam sobie pachnącą świecę i mam chwilę dla siebie. Zawsze też kładę się wcześniej do łóżka. Biorę książkę, teraz będzie to Happy Planner, i będę wpisywać. Noc sylwestrowa niestety ma swoje ciemne strony, czyli petardy itp, które skutecznie utrudniają spanie. Mnie pomagają wtedy stopery, ale też zauważyłam, że z roku na rok ognie sztuczne i ten pierwszy w Nowym Roku hałas, trwają krócej.
Taka wypoczęta wstaję rano i przygotowuję sobie ulubione śniadanie i kawę. I z dobrą energią, oraz wiarą, że będzie dobrze,  zaczynam Nowy Rok.

Nie ważne, jak spędzicie ostatnie minuty starego roku, życzę Wam, aby ten Nowy, od samego początku był udany. I lepszy od swojego poprzednika. Zdecydowanie lepszy!

10 komentarzy

  • Izabela

    Ja też ten Sylwester spędzałam w domu – z rodziną i przyjaciółmi rodziców :) To był mój najlepszy Sylwester od wielu lat! Nie chcę mówić, że żałuję poprzednich, ale świetnie się wczoraj bawiłam z bliskimi ;)

    Taki zupełnie samotny chyba nie wchodzi w grę. Mieszkam z rodzicami i siostrą, więc chata zawsze pełna :)

  • Katarzyna Mierzwa

    My też zawsze w domu :) Czasem wpadają znajomy czasem, ale najczęściej jesteśmy sami :). W ten oglądaliśmy seriale SF zrobiłam pyszne jedzonko i wypiłam lampkę koniaku, no i szampan truskawkowy oczywiście :D. Było super :)

  • Megly

    Co do Sylwestra – spędzam go w domu także dlatego, że po prostu moja psiaki boją się tej strzelaniny o północy. Nie chcę, żeby dodatkowo przeżywały kolejny stres i były wtedy same. Dlatego zazwyczaj zapraszam znajomych do siebie :)
    Pozdrawiam :)

    • Ada

      Niestety, zwierzaki cierpią strasznie. Nie wiem,w której okolicy mieszkasz, ale na osiedlu to jest masakra dla zwierząt. Huk z różnych stron(+ ognie sztuczne z rynku) i to prawie przez godzinę

  • Zrelaksowana

    Również spędziłam tegoroczny, jak i dwa poprzednie ostatnie dni roku w domowym zaciszu, i taka forma chyba przypadła mi do gustu najbardziej. Dla mnie sylwestrowa noc jest jedną z najbardziej wymuszonych i nastawionych na świetną zabawę imprez w całym roku ;)

Zostaw komentarz